article_header
Wynosimy je z domu,narzuca je nam popkultura albo dyktuje lenistwo. Nawet jeśli wiemy, że danepostępowanie nie jest dla nas najlepsze, trudno zmotywować
Wynosimy je z domu,narzuca je nam popkultura albo dyktuje lenistwo. Nawet jeśli wiemy, że danepostęp
2017-05-05 16:14:42.000000
https://blog.axa.pl/blog/finanse/6-nawykow-finansowych-ktore-warto-zmienic
Zespół AXA
852 284

5 maj 2017

6 nawyków finansowych, które warto zmienić

Ocena: 4.33/5 (3 głosów)

Wynosimy je z domu, narzuca je nam popkultura albo dyktuje lenistwo. Nawet jeśli wiemy, że dane postępowanie nie jest dla nas najlepsze, trudno zmotywować się do zmiany – działanie „z automatu” jest prostsze. Tymczasem uleganie nawykom może nadszarpnąć Twoją sytuację finansową. Zobacz, dlaczego warto stawić czoła negatywnym przyzwyczajeniom i jak to robić.

Złe zwyczaje w dziedzinie finansów osobistych to powód, dla którego nawet jeśli dobrze zarabiasz, nie odczuwasz bezpieczeństwa finansowego albo żyjesz poniżej swoich możliwości. Mało oszczędzasz, nie planujesz wydatków, nie dysponujesz poduszką finansową? Zobacz, które przyzwyczajenia najbardziej Ci szkodzą.

Życie od wypłaty do wypłaty

Żyjesz z miesiąca na miesiąc? Regularnie wydajesz wszystko co do grosza, korzystasz z debetu w koncie, a gdy pojawiają się niespodziewane wydatki, musisz się zapożyczać? Wiele osób, które funkcjonuje w ten sposób, tłumaczy się zbyt niskimi dochodami. Często jest to też domeną osób młodych,które dopiero uczą się finansowej zaradności (o tym, jakie najczęściej popełniają błędy, przeczytasz tutaj). Takie myślenie to pułapka.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że z roku na rok zwiększa się dochód, jaki jest w naszej dyspozycji – mamy więc coraz lepszą możliwość oszczędzać. Nie ważne ile zarabiasz, ważne jest czy potrafisz racjonalnie gospodarować swoimi dochodami. Istotne jest czy myślisz  krótkoterminowo, czy uwzględniasz w swoim budżecie nadchodzące w dłuższym terminie wydatki.

Warto zacząć myśleć o swoich finansach w dłuższej perspektywie, chociażby rocznej. Monitorować przewidywane wpływy do domowego budżetu, planować zakupy. Dzięki temu będziesz bardziej efektywny w kwestii realizowania finansowych celów. Jak to zrobić? Zobacz tutaj

Poddawanie się zachciankom

14 tysięcy rocznie – tyle średnio wydajemy na zachcianki – wynika z zeszłorocznej ankiety AXA. Na co najczęściej? Buty, ubrania, słodkości, gadżety, jedzenie na mieście, czyli dobra, których posiadanie nie przyczynia się do trwałego poprawienia jakości naszego życia. Folgowanie zachciankom może być efektem wychowania – opieranie się spontanicznym potrzebom dzieci to dla wielu rodziców ogromne wyzwanie, któremu nie zawsze udaje się sprostać. Dziecko przyzwyczajone do natychmiastowego otrzymywania tego, czego chce, także w dorosłym życiu ma trudność w odraczaniu gratyfikacji. Mówi o tym słynny eksperyment z piankami marshmallow.

W latach 60. psycholog Walter Mischel przeprowadził badanie, które zademonstrowało znaczenie samokontroli w dążeniu do sukcesu. Dzieciom w wieku 4-6 lat zaoferował do zjedzenia słodką piankę, a jednocześnie poinformował je, że jeśli wstrzymają się z konsumpcją przez 15 minut, dostaną kolejną. Po wielu latach Mischel odwiedził swoich badanych i zauważył niezwykle istotną korelację: te dzieci, które zdołały odłożyć zjedzenie pianki na później, czyli wykazały się umiejętnością samokontroli, miały znacznie lepsze wyniki w nauce i lepiej radziły sobie ze stresem. Po upływie kolejnych lat okazało się, że lepiej zarabiały i miały większe poczucie sukcesu w życiu.

Nieuleganie zachciankom to zatem nie tylko szansa na dodatkowe środki w domowym budżecie, dzięki którym możliwe będzie zaspokojenie bardziej fundamentalnych potrzeb, ale i niezłe ćwiczenie charakteru. Jak to zrobić? Zobacz tutaj.

Codzienne używanie karty kredytowej

Karta kredytowa to nie darmowe pieniądze, ale kredyt, i to jeden z najwyżej oprocentowanych na rynku. Dlatego niezdrowym nawykiem jest używanie jej w codziennych sytuacjach, niemal jak karty debetowej, albo używanie jej po to, by sfinansować chwilową zachciankę, na którą tak naprawdę nas nie stać.

Posługiwanie się kartą kredytową powinno ograniczać się tylko do sytuacji, w których jest to naprawdę niezbędne. Warto też dokładnie sprawdzić, ile kosztuje nas każde 100 zł wydane w ten sposób i niespłacone w okresie bezodsetkowym, a więc ile wynosi RRSO – czyli realna roczna stopa oprocentowania. Oprocentowanie kart kredytowych z reguły jest maksymalnie wysokie, czyli wynosi 4-krotność stopy lombardowej NBP. Obecnie (stan na koniec kwietnia 2017 r.) stopa lombardowa równa jest 2,5 punkta procentowego, a więc maksymalne oprocentowanie kredytu to 10%.

Okres bezodsetkowy, zwany w bankowym żargonie „grace period”, to czas, w którym bank nie nalicza jeszcze opłat za wykorzystanie środków, pod warunkiem, że w poprzednim okresie rozliczeniowym karta została spłacona w 100%. To ważne, bo nawet jeśli spłacimy 99% wartości kredytu i np. do uiszczenia zostanie 5 zł – odsetki zostaną naliczone od całej kwoty za cały okres rozliczeniowy. Wynika to z tego, że tylko pełna spłata zadłużenia uprawnia nas do skorzystania z „grace period”.

Najdłuższy okres bezodsetkowy wynosi 56 dni, ale w każdym banku i przy każdej ofercie należy to zweryfikować, bo mogą wystąpić różnice. Warto korzystać z tego okresu, wówczas pieniądze pozyskane z karty faktycznie nic nas nie kosztują, choć nie zapominajmy, że część opłat za używanie kart kredytowych rozliczana jest w postaci prowizji – np. za wypłatę z bankomatu, przelew z konta kredytowego czy płatności za granicą.

Niemonitorowanie wydatków

Z życiem od wypłaty do wypłaty, bezmyślnym używaniem karty kredytowej czy folgowaniu zachciankom przeważnie związany jest jeszcze jeden zły nawyk: nie monitorowanie wydatków. Wiele osób, pomimo że ma względnie stałe koszty (czynsz za mieszkanie, opłaty, jedzenie itp.) albo możliwe do przewidzenia (coroczny wyjazd na wakacje, święta, urodziny dzieci), nie panuje nad nimi.

W związku z tym są co chwila zaskakiwani: albo wypłaty nie wystarcza na to, co trzeba, albo trzeba sięgnąć po szybki kredyt, by sfinansować sezonowe wydatki np. świąteczne. Tu znowu warto wrócić do naszego tekstu o planowaniu domowych finansów, by nauczyć się, że można i warto działać inaczej. Jak zorganizować święta bez finansowej zadyszki przeczytasz tutaj.

Nieposiadanie oszczędności

Oszczędzanie nie jest umiejscowione wysoko na liście finansowych priorytetów wielu z nas. Jak wynika z analiz NBP wraz ze wzrostem dochodu w dyspozycji Polaków w ciągu ostatnich 15 lat malała stopa oszczędności. Co to znaczy? To, że zarabiamy coraz więcej, wcale nie przekłada się na intensywniejsze odkładanie. Poziom oszczędności gospodarstw domowych w Polsce jest wciąż dość niski.

Tymczasem posiadanie oszczędności np. w postaci poduszki finansowego bezpieczeństwa, jest bardzo istotne dla jakości naszego życia. Taka poduszka finansowa, która powinna wynosić równowartość co najmniej sześciomiesięcznych kosztów naszego utrzymania, to bardzo realne zabezpieczenie na wypadek życiowych zawirowań – nagłej utraty pracy, wypadku, itp. Jak ją zgromadzić? Zobacz tutaj.

Martwienie się o pieniądze

Efektem nie planowania domowego budżetu, nie monitorowania wydatków oraz nie gromadzenia oszczędności jest martwienie się o pieniądze. Osobę, która nie czuwa na bieżąco nad swoimi finansami, mogą co jakiś czas dopadać obawy: o przyszłość, o to co się stanie, jeśli nagle straci źródło dochodu albo zachoruje.

O tym, jaki negatywny wpływ na zdrowie i nasze funkcjonowanie ma przewlekły stres, chyba nie trzeba nikomu mówić. Tymczasem po co się stresować? Czy nie lepiej wprowadzić długofalowe rozwiązania, które ustabilizują naszą sytuację? Zobacz,jak uporządkować swoje finanse i wypracować poczucie finansowego bezpieczeństwa.

Artykuł, który może Cię zainteresować