article_header
Studia zaoczne lubwieczorowe w Polsce to wydatek rzędu co najmniej kilku tysięcy złotych zasemestr. Najbardziej prestiżowe kierunki MBA potrafią
Studia zaoczne lubwieczorowe w Polsce to wydatek rzędu co najmniej kilku tysięcy złotych zasemestr.
2016-10-19 11:08:17
https://blog.axa.pl/blog/inwestuj/edukacja-na-kredyt-czy-warto-zadluzac-sie-na-studia
Zespół AXA
852 284

19 październik 2016

Edukacja na kredyt. Czy warto zadłużać się na studia?

Ocena: 4.8/5 (10 głosów)

Studia zaoczne lub wieczorowe w Polsce to wydatek rzędu co najmniej kilku tysięcy złotych za semestr. Najbardziej prestiżowe kierunki MBA potrafią kosztować nawet 40-50 tysięcy złotych za rok. Co zrobić, gdy jest potrzeba studiowania, a brakuje środków?

O tym, że warto studiować, nie trzeba przekonywać chyba nikogo. Dobre wykształcenie to nie tylko szansa na ciekawszą pracę i wyższe zarobki, ale i satysfakcja i rozwój osobisty, który za tym idzie. Jak wynika z danych Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń za 2015 r., osoby z dyplomem magistra zarabiają średnio o 3 tys. zł więcej od tych po podstawówce lub gimnazjum, zaś ci, którzy legitymują się wykształceniem niepełnym wyższym lub wyższym zawodowym o 1,5 tys. zł więcej.

Polski rynek pracy, podobnie jak europejski, jest niezwykle konkurencyjny. Ciągłe podnoszenie kwalifikacji jest jednym z narzędzi, by sobie na nim dobrze radzić. Stąd popularność studiów podyplomowych, kursów zawodowych czy warsztatów rozwojowych. Tylko jak je sfinansować, gdy brak gotówki?

Studia na kredyt

Jeśli nie jesteś w stanie jednorazowo wyłożyć kilku lub kilkunastu tysięcy złotych na studia, nie martw się i nie rezygnuj. Są na to sposoby. Uczelnie oferują różne formy płatności: jednorazową opłatę czesnego, rozłożenie go na raty, a nawet możliwość sfinansowania nauki kredytem. Studia to inwestycja w siebie, a dobrze wybrany kierunek i przemyślana ścieżka rozwoju zawodowego, to o szansa jej zwrotu.

Możliwość rozłożenia czesnego na kilka rat z reguły podnosi sumaryczny koszt studiów, choć nie zawsze. Dla przykładu, decydując się np. na studia na Wyższej Szkole Zarządzania w Gdańsku mamy możliwość zapłacenia czesnego nawet w pięciu ratach, z czego kosztuje nas to jednorazowo 50 zł, a raty sumują się do wysokości jednorazowej opłaty za studia.

W wielu szkołach jest jednak inaczej – rozłożenie płatności na części owocuje znacznym podrożeniem czesnego. Wówczas mamy inną możliwość – kredyt gotówkowy. Wiele uczelni współpracuje z bankami, które przygotowują dla studentów specjalne, preferencyjne kredyty. Dla przykładu Uniwersytet SWPS współpracuje z bankiem Santander, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie z bankiem Pekao, Akademia Leona Koźmińskiego z bankiem Citi Handlowy. Zanim jednak zdecydujemy się na takie rozwiązanie, warto zorientować się, czy taka oferta rzeczywiście jest bardziej korzystna niż inne dostępne na rynku pożyczki.

Nie bierz kota w worku

Kredyt na sfinansowanie studiów to prosty kredyt gotówkowy – każdy bank chętnie go nam udzieli, jeśli tylko mamy zdolność kredytową. Nierzadko oferta banku, w którym od lat mamy konto, albo tego, który ma akurat promocję na kredyty gotówkowe dla nowych klientów, może być korzystniejsza. Warto wybrać najlepsze rozwiązanie.

Jak to zrobić? Należy dokładnie sprawdzić koszty kredytu oferowanego przez uczelnię oraz porównać go z kosztami rozłożenia czesnego na raty i ofertami kredytów z innych banków. Można to zrobić samodzielnie, albo poprosić o pomoc doradcę finansowego, który przygotuje symulacje ofert kredytowych z kilku banków.

Drugą opcją jest porównanie tzw. reprezentatywnych przykładów dla kredytów. Od 2011 r. reklamując kredyty i pożyczki banki mają obowiązek przedstawić proste wyliczenie dotyczące kosztu oferowanego kredytu. Powinno ono pokazywać:

  • RRSO czyli rzeczywistą roczną stopę oprocentowania,
  • całkowitą kwotę kredytu (bez kosztów),
  • całkowitą kwotę do zapłaty (czyli kwota kredytu plus wszystkie koszty),
  • wysokość stopy oprocentowania kredytu,
  • całkowity koszt kredytu z wyodrębnieniem wszystkich jego elementów (takich jak prowizja, odsetki, opłaty manipulacyjne, przygotowawcze – jeśli takie występują),
  • liczbę, rodzaj i wysokość rat,
  • czas obowiązywania umowy.

Analizując reprezentatywne przykłady, należy zwrócić szczególną uwagę na wartości RRSO, procentową wartość prowizji oraz ewentualne opłaty manipulacyjne. RRSO to faktyczny poziom oprocentowania kredytu, a poziom dodatkowych opłat jest ważny, bo to właśnie za ich pomocą banki często rekompensują sobie koszty promocji w stylu „bez marży” albo niskiego oprocentowania.

W analizie musimy wziąć pod uwagę wartości procentowe, ponieważ raczej nie zdarzy się, by przykłady reprezentatywne dla pożyczek z kilku banków były wyliczone dla tej samej kwoty i na ten sam okres kredytowania (co umożliwiłoby nam proste porównanie całkowitych kwot do zapłaty). Żeby sobie ułatwić zadanie, z prośbą o przygotowanie takich wyliczeń dla interesującej nas kwoty kredytu można się jednak zwrócić do konsultantów z banków.

Gdy masz mniej niż 25 lat…

Wartą rozważenia opcję finansowania nauki mają osoby, które jeszcze nie ukończyły 25 roku życia, a też pracują i chcą studiować zaocznie. Dla nich dostępne są preferencyjne kredyty wspierane przez państwo tzw. kredyty studenckie. Są to pożyczki całkowicie nieoprocentowane, wypłacane w miesięcznych transzach po 600 lub 800 zł, w zależności od tego, na jaką opcję się student zdecyduje.

Taki kredyt można pobierać przez cały okres studiów, maksymalnie 6 lat. Obowiązek spłaty pojawia się dopiero dwa lata od zakończenia nauki i wówczas też pożyczka zaczyna być oprocentowana. Oprocentowanie jest jednak minimalne – w 2016 r. wynosi 1,75%. Liczba rat spłaty może być dwa razy większa od liczby wypłaconych rat kredytu, a więc jeśli dostawaliśmy kredyt przez 5 lat po 10 rat rocznie, możemy go spłacić nawet w 100 ratach. Z kredytu studenckiego mogą skorzystać studenci zarówno publicznych, jak i prywatnych uczelni.

Taki kredyt to także sposób na sfinansowanie rat czesnego. Choć dzięki preferencyjnym warunkom jego udzielania i spłaty może się opłacać nawet odkładać te pieniądze na koncie oszczędnościowym lub lokacie np. celem budowy poduszki finansowej. O tym, że warto ją budować pisaliśmy tutaj.

Nauka to inwestycja w siebie, warto dbać o własny rozwój. Jeśli jedyną opcją zdobywania lub pogłębiania wykształcenia jest kredyt, warto przyjrzeć się możliwościom i je  rozważyć. 

Artykuł, który może Cię zainteresować